Sprzątanie
Ugotowałam obiad i postanowiłam trochę ogarnąć mieszkanie. Chociaż pościerać kurze i odkurzyć. No i łazienkę oczywiście. Myślałam, że nie zajmie mi to więcej niż dwie godzinki. Yhy, tak, jasne, oczywiście. Dwie godzinki to we śnie chyba. Po prostu szok. Chyba ze cztery godziny siedziałam z tym sprzątaniem. Nie mogłam w to uwierzyć. A jeszcze ze dwa razy do mnie dzwonili, bo czegoś tam nie wiedzieli co ja wypełniałam. Za każdym razem jak słyszałam głos Marcina, to aż mi się gorąco robiło i musiałam sobie usiąść. Posiedziałam, ostygłam trochę i postanowiłam wziąć się za pakowanie tej mojej walizki na wyjazd. Wyciągnęłam to co planowałam zabrać i przysporzyło mi to nie mało problemów. Nie chciałam zabierać ze sobą zbyt wielu rzeczy, bo to na dłuższą metę było zbędne i tylko bym się obnosiła. A przecież Marcina też nie zarzucę moimi rzeczami, bo swoich będzie miał wystarczająco. Szczerze powiedziawszy, jakby tak ktoś mnie zobaczył, to pewnie stwierdziłbym, że wyglądam dość zabawnie. Mi do śmiechu nie było.