Kochanie, nie przejmuj się, szepnął mi na ucho. Ja cały czas przy Tobie będę. Nie pozwolę, żeby stało Ci się coś złego. Będę o Ciebie dbał i się troszczył. Wiedziałam, że mówi prawdę. Wiedziałam, że przy nim nie mam się czego bać. Marcin jeszcze nigdy nie zawiódł. Miałam pewność, że jak coś powie, to na pewno tak zrobi. A jednak we mnie, gdzieś w środku siedziało przeświadczenie, masz się czego bać. Przytuliłam się do niego bardzo mocno. Nie chciałam, żeby teraz mnie zostawił. Nie chciałam, żeby wypuszczał mnie z ramion.
Chodź Aniołku, pomożesz mi się pakować, powiedział. Robił wszystko, żeby czymś mnie zająć. Żebym tylko nie musiała siedzieć i się zastanawiać. W sumie z tego pakowania Marcina zrobiła się fajna zabawa. Nie powiem, więcej było przy tym śmiechu, niż przy moim pakowaniu. Marcin leżał ze śmiechu na podłodze. Okazało się w ogóle, że ma więcej rzeczy ode mnie. No kosmos po prostu. Jestem gorszy niż baba. Jak Cię mogę. Czego ja tyle nabrałem. To się w głowie nie mieści. Teraz z kolei to ja nie mogłam ze śmiechu.
|