JA też potrafię
Marcin stał tak, jakby go wbili w podłogę. Kochanie, powiedział, takiej reakcji to ja się na pewno nie spodziewałem. No widzisz, jednak czasami potrafię zaskoczyć. Byłam przeszczęśliwa, że mogłam się na nim odgryźć. Przynajmniej raz mi się udało. Przynajmniej raz, to nie ja byłam gorsza. Zawsze, nawet wtedy, kiedy byliśmy tylko przyjaciółmi, to zawsze on mi dogryzał. Słyszałam różne rzeczy i nigdy nie potrafiłam się odwdzięczyć. Tym razem mi się udało. Oczywiście tak jak mówił Marcin, ubrudziłam się tą nieszczęsną nutellą. No bo jakby to było inaczej. Ja inaczej już nie potrafię. Zgredek, zwróciłam się do narzeczonego. A swoją drogą jak to dziwnie brzmi- narzeczony. No ale, zwróciłam się do niego, żeby się pakował. Przecież jutro o 17.00 mamy samolot. Wiedziałam, że on zdąży się spakować, ale swoje powiedzieć przecież musiałam. Marcin spojrzał na mnie, uśmiechnął się a ja już wiedziałam co zaraz usłyszę. Martw się o swój piękny nosek Kochanie, bo ja na pewno zdążę. Zawsze to powtarzał. Tylko zawsze było Weronisiu na początku.