Mój i tyle
Osz Ty, usłyszałam w zamian. Marcin wziął mnie, zarzucił sobie na ramię i zaniósł do pokoju. Tylko i wyłącznie naszego. Dobrze, że dłuższy ręcznik miałam. W sumie to chyba oboje byliśmy już trochę dzisiejszym dniem zmęczeni. Popatrzyliśmy na siebie i zrozumieliśmy się bez słów. Ja szybciutko wskoczyłam w koszulkę nocną. A Marcin poszedł się opłukać. Wrócił, położył się obok mnie. Przytulił mnie tak czule i kochająco, że zrobiło mi się od razu cieplutko na serduszku. Dobranoc Kochanie, usłyszałam. Odpowiedziałam tym samym, po czy jeszcze bardziej się w niego wtuliłam i zaczęłam myśleć o tym, co kiedyś nas spotka. Jak to będzie kiedy założymy rodzinę. Kiedy pojawią się dzieci. Oboje pójdziemy do pracy. Wtedy to my już w ogóle nie będziemy mieli czasu dla siebie. Ale cóż, chyba taka jest kolej rzeczy. No bo ja, to już gotowa jestem na dzieci. A gdyby Marcin nie był na to gotowy, to by się nie oświadczał. Kochanie, powiedziałam cicho. Tak jak się domyślałam już spał. A ja chciałam go zapytać, czy on już jest gotowy na dzieci.