Ogarnięcie się
Nie zadzwonię do Moniki, nie zadzwonię do Moniki. W sumie, gdyby było wcześniej to co innego. Teraz to już dzieciaczki śpią. Pawła nie ma, bo siedzi tam, gdzie mój chłop. Także trzeba dać jej spokój. Julka jest na zebraniu, zamiast mnie zresztą. Aż głupio. To tak, jakbym ja się nią wyręczała. A ja nie mam na takie coś najmniejszej decyzji. Dobra, biorę się w garść. Weronika, a teraz proszę podejmij męską decyzję. Normalnie moje myśli same mnie napastowały. A niby dlaczegóż to moja decyzja ma być męska, hmm? A ja sobie podejmę damską i zapewniam, że będzie dużo lepsza, skuteczniejsza i szybsza od męskich. Tak jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Już nie siedziałam na podłodze i nie skiałczałam sama przed sobą, tylko wzięłam się za pakowanie. Bikini znalazłam i postanowiłam je przymierzyć. Ok., no może prawie ok., ale nie jest najgorzej. Tam przynajmniej nikt mnie nie zna, więc nie ma się czym łamać. Strój w pierwszej kolejności wylądował w walizce, a później poszło już coraz łatwiej. I tak ma być.