Po prostu zasnęłam, jak takie malutkie dziecko. Rano była godzina dziewiąta jak się przebudziłam. Marcin nawet nie miał zamiaru się podnieść. Spał jak kamyczek. Co się mu w sumie dziwić. Delikatnie wysunęłam się z łóżka i poszłam zrobić sobie kawkę. Zrobiłam też dla Marcina, chociaż nie wiedziałam, o której on w ogóle się obudzi. Ale kiedy weszłam do pokoju z kawą, to się przebudził. Przywitał mnie tym swoim cudownym uśmiechem i pytaniem. Jak się spało Maleńka? Dobrze, no prawie dobrze. Rozpychałeś się, powiedziałam do niego. I zaczęłam się śmiać.
Zrobiłam Ci kawę. Czy chcesz, czy nie, to musisz ją wypić. Po raz pierwszy spotykam się z tym, żeby tak luźno rozmawiać z facetem. Może to głupie, ale wszyscy mężczyźni, z którymi byłam przed Marcinem, uważali mnie za strasznie mało rozmowną. I mocno wstydliwą. A teraz to ja nie wiem co się stało. Po prostu gadam jak najęta. Podałam Marcinowi kawę, bo już zdążył się usadowić w pozycji siedzącej na łóżku. Podałam mu też moją kawę. Po czym ja się wgramoliłam do wyra.
|