Szczerze powiedziawszy trochę się bałam, że to Tomek. Po tych ostatnich doświadczeniach jakoś nie miałam dobrych przeczuć. Podeszłam cichutko do Skarbie, to strasznie się cieszę, że już jesteś. Nawet szybko się wyrobiliście. A dlaczego Ty nie miałeś swojego klucza, tylko mnie straszysz po nocach. Marcin stał i patrzył we mnie jak w obrazek. Jesteś głodny, zapytałam w końcu. Yhy...Mam ochotę na Ciebie. Marcin powiedział to z uśmiechem. Takim cudnym, szerokim. Takim jaki jest tylko od niego i zarezerwowany tylko i wyłącznie dla mnie.
Ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że ja jestem jeszcze w tym ręczniku. Zaczekaj chwilkę, powiedziałam do Marcina. Jak zobaczył, że zmierzam w stronę łazienki, to powiedział, że mam dać sobie spokój i wracać do sypialni. Ale ja muszę. Chociaż ten ręcznik z włosów zdjąć. Bo wyglądam jak idź i nie wracaj. Kochanie, jak dla mnie bomba. No raczej. A powiedz mi, kiedy dla Ciebie to nie było bomba. Popatrzył na mnie i wystawił mi język. Ja oczywiście nie pozostałam dłużna.
|