Postanowiliśmy jeszcze raz przeglądnąć jego rzeczy. Ja nie wiem, po co mu tyle tego było. Sama z połowę mu odrzuciłam. I nie mogłam jak patrzyłam na jego zbolałą minę. Moje ulubione spodenki. Ale tej koszulki proszę Cię nie. Tak, ona też jest moje ulubiona. No czego się ze mnie śmiejesz. Tak, u mnie większość rzeczy jest ulubionych. Skończyło się na tym, że losował spośród tych swoich ulubionych rzeczy, żeby nie brać wszystkiego. Kiedy wreszcie oboje byliśmy spakowani i ze trzy razy sprawdziliśmy czy wszystko mamy, zrobiliśmy kolację i włączyliśmy telewizję.
Akurat leciał Titanic. Oczywiście mój ulubiony film, więc siedziałam wpatrzona w telewizor i kazałam siedzieć Marcinowi cicho i oglądać ze mną. Ale Kochanie, zaczął Marcin, mieliśmy porozmawiać o świętach i w ogóle. Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że mu się odechciało. Marcinku, będziemy mieli mnóstwo czasu leżąc na plaży, a teraz oglądnijmy film. No cóż, za bardzo do powiedzenia to on nic nie miał. Poszedł do kuchni, zrobił gorącą czekoladę, usiadł ze mną i oglądał.
|