Wygłupy
A już myślałam, że sobie poczytam, bo będziesz spał. A tu proszę. Ani Ci się śni spanie. Marcin tylko się uśmiechnął. Weroniczka, tak wychodziłaś z tego łóżka, że każdego byś obudziła. No nie, no teraz to przegiął. Postanowiłam udawać obrażoną księżniczkę. A co, niech próbuje mnie przeprosić. Marcin, tak jak zresztą myślałam, tylko na to czekał. Kochanie, no coś Ty, zła jesteś? Cisza z mojej strony, po czym zaczął mnie łaskotać i tego już nie wytrzymałam z powagą. Zaczęliśmy się wygłupiać, odstawiwszy wcześniej kawę na stoliczek obok łóżka. Nie pamiętam kiedy tak świetnie się bawiłam. A co się uśmiałam to już moje. Jednak mój facet wiedział jak mnie rozśmieszyć i jak się do mnie dobrać. No nie ukrywajmy, że oboje na to czekaliśmy od wczoraj. Przecież musieliśmy przerwać, bo Marcin szedł do pracy. W każdym razie, nasze wygłupy skończyły się bardzo przyjemnie. A ja, wyznaczyłam Marcina do robienia śniadania, po czym sama zwiałam do łazienki. Stanęłam pod prysznicem i czułam, jak spływa po mnie ciepła woda.